Renesans second-handów po wrocławsku
Największe marki modowe prześcigają się w nowych kolekcjach pod hasłem vintage. Niektóre produkty – fabrycznie przetarte, stylizowane na przestarzałe i lekko zniszczone w cenach detalicznych potrafią sięgać nawet kilkuset złotych. Dziury, plamy, rozszycia. Dziś do mody wraca garderoba naszych matek, a nawet babć. Prawdziwe perełki leżą na półkach osiedlowych lumpeksów. Ich cena? Nawet o kilkaset procent mniejsza niż ta ze sklepu. Do mody wrócił vintage, a wraz z nim wzrosła popularność second-handów. Co kryje się za ich filozofią i co można w nich znaleźć?
Outfit za 30 złotych
Zosia, Ala, Rafał i Karolina na jedne zakupy w lumpeksie wydają średnio kilkadziesiąt złotych. Mówią, że najlepiej przyjść w dzień dostawy, która jest raz w tygodniu. Wtedy jest najlepszy wybór, co prawda z trochę większymi cenami, ale ubrania nie są jeszcze przebrane przez innych. – Zdarza się, że i w ostatni dzień można znaleźć najtańsze, a zarazem najlepsze rzeczy – słyszę.
Ala pod koniec wyprzedaży potrafiła znaleźć markowy sweter nawet za złotówkę. Zosia podczas ostatniej wizyty w second-handzie za 30 złotych skompletowała cały jesienny outfit – czarną, lakierowaną kopertówkę, beżowy płaszcz, sweter, bluzkę i szalik. Rafał w swoim ulubionym lumpeksie niedaleko Renomy znalazł puchową kurtkę marki Prada za 60 złotych, a Karolina spodnie z True Religion i żakiet z domu mody Burberry.
Wszystkich ich łączą trzy idee – oszczędność, ekologia i przeciw wobec tak zwanemu fast fashion. Reprezentują – jak sami siebie określają – pokolenie świadomych konsumentów. Promowane między innymi przez modelki Anję Rubik czy Kate Moss. Pokolenie naszych rodziców do lumpeksów podchodzi ambiwalentnie. Często kojarzą im się z tymi biznesami, które funkcjonowały jeszcze kilkanaście lat temu. Przesiąknięte nieprzyjemnym zapachem, plastikiem i brudem.
Dziś second-handy przeszły gruntowną zmianę. Niektóre z nich mają nawet konta na Instagramie i prowadzą sprzedaż online. Rafał zwraca uwagę, żeby nie mylić lumpeksów z vintage shopami albo z butikami tak zwanego drugiego obiegu, które prowadzą bardziej profesjonalną i wyselekcjonowaną sprzedaż. Takim przykładem jest Bazar Miejski, który swoje lokale ma w Warszawie, Gdańsku i we Wrocławiu na ulicy Henryka Brodatego 11. Ich konto na Instagramie śledzi ponad 19 tysięcy obserwujących, a zakupy można również zrobić przez dedykowaną do tego stronę internetową. Można tam kupić nie tylko ubrania z drugiego obiegu, ale również je do niego wprowadzić. Za wynajęcie regału i usługę sprzedaży butik pobiera 25% prowizji. Ceny kupna zaczynają się od kilkudziesięciu złotych, a kończą nawet na kilkuset za płaszcz lub kurtkę znanej marki. Tam nasi rozmówcy jeszcze nie kupowali. Mają swoje ulubione lokale w centrum miasta, ale jak mówią – zakupy w second-handach są jak podróż przez dżunglę. Musisz odkrywać nowe miejsca i nowych ludzi. A one i oni potrafią zaskakiwać.
Walka o wieszak
Zosia do lumpeksów chodzi przynajmniej raz na kwartał. Ala średnio przynajmniej raz na miesiąc, a Rafał i Karolina regularnie, co tydzień. Ci ostatni upodobali sobie szczególnie sieć Vena, która swoje lokale ma między innymi na Świdnickiej czy na Jana Kilińskiego. Zosia lubi chodzić do Vive Profit, który ma lokal w centrum handlowym Marino, czy do Margo i Modnej Szafy na Oławskiej. Ala ma swoje ulubione lumpeksy, ale nie powie, gdzie są – bo jak mówi – żmije wykupią jej towar. A jest o co walczyć.
Rafał klientów second-handów dzieli na dwie grupy: młodszych i starszych. Młodzi w lumpach szukają markowych rzeczy, które później mogą odsprzedać na facebookowych grupach z przebitką nawet kilkuset procent. Starsi przychodzą zazwyczaj w dzień dostawy i szukają ubrań dobrych jakościowo – wełna, kaszmir, len. Ich koegzystencja w lokalu nie jest przykładem zdrowej współpracy. Rafał był kiedyś świadkiem, jak dwie panie w biegu po wózek zablokowały się w przejściu. Reszta wojowniczek za nimi przewróciła ekspedientkę i rzuciła się na koszyki z ubraniami. W powietrze poleciały T-shirty, spódniczki i buty. – Jeżeli ktoś śmieje się z grudniowych walk o karpia, to powinien odwiedzić jeden z lumpeksów w dzień dostawy. To jest prawdziwy horror – słyszę.
Zosia w lumpeksie wdała się kiedyś w bójkę, kiedy jedna z klientek chciała zabrać jej wypatrzony sweter na zimę. – Podeszłam do niej i powiedziałam, że ja go pierwsza zobaczyłam. Wyrwałam jej sweter z rąk i po prostu odeszłam. Nie wiem, czy zrobiłam dobrze, czy nie, ale przynajmniej wygrałam walkę. Sezon był mój – opowiada. Nie każdy jednak chodzi do lumpeksów po rzeczy dla siebie. Karolina rozmawiała kiedyś z właścicielką jednego second-handu, która opowiadała jej, że zdarza się, że do lokalu potrafi przyjechać cała rodzina. Wykupują praktycznie wszystko, a później sprzedają to na targach i bazarach. – Mnie sporadycznie zdarza się odsprzedać jakąś rzecz, ale bez przesady. Całego asortymentu jeszcze nie wykupiłam – mówi. Wie, kiedy jej ulubione second-handy mają dostawy i promocje, bo rozpiski tygodniowe wiszą na witrynach. Wystarczy zapamiętać – Vena koło Arkad ma dostawy w czwartki, a ta koło Opery w poniedziałki.
Sklepy internetowe
Oprócz dedykowanych kont na Instagramie, które prowadzą sprzedaż ubrań używanych, są również aplikacje, które umożliwiają handel rzeczami z drugiego obiegu. Na polskim podwórku najbardziej znany jest Vinted, ale są też aplikacje, które odsprzedają rzeczy topowych, międzynarodowych projektantów, jak na przykład Vestiaire Collective. Handel kwitnie również na grupach facebookowych. Niektóre z nich dedykowane są konkretnej marce – najczęściej zagranicznej z klasy premium. Są też takie, gdzie miłośnicy secondhandów wymieniają się swoimi doświadczeniami i pomagają wzajemnie w lumpeksowych łowach, jak na przykład licząca ponad 16 tysięcy członków grupa SecondHandy we Wrocławiu, której administracja pracuje nad stworzeniem pierwszej w Polsce internetowej wyszukiwarki secondhandów.
Ala przez internet wydaje o wiele więcej pieniędzy, niż w lumpeksach, ale ma to swoją cenę w postaci jakości. W second-handzie największą sumę, jaką zostawiła, to lekko ponad 100 złotych. Na Vinted to blisko 800. Kupiła wtedy buty, ale w cenę weszła również usługa ochrony kupujących przed oszustwem i koszty wysyłki. W internecie zakupy również robi Zosia, która ceni sobie szerszy wybór niż w sklepach. Karolina z kolei woli sklepy stacjonarne. Jest wysoka i w sieciówkach czy w internecie bardzo trudno jest znaleźć jej idealny rozmiar. Spodnie w lumpeksie kupi za 15 złotych. Drugie tyle odda u krawca i za idealnie pasującą parę wyda 30 złotych – nawet o 100 złotych mniej niż w sklepie znanej sieci. Wszyscy oni cenią sobie niepowtarzalność noszonych ubrań.
W sklepie typu ZARA czy H&M ubrania szyte są z myślą o jednym sezonie i najbardziej popularnym kroju. Lumpeksy zapewniają kupującym unikalność i pomagają tworzyć własny, wyjątkowy styl. Nasi bohaterowie szukają nowych miejsc, w których mogliby robić świadome zakupy. Mimo że lokali oferujących sprzedaż odzieży używanej we Wrocławiu jest kilkadziesiąt, to istnieje pole do zagospodarowania. Szansą dla nich byłby butiki drugiego obiegu, których w mieście nie jest jeszcze tak dużo i którym brakuje dobrej reklamy. To one – oferując bardziej wyselekcjonowane ubrania i biżuterię – mogą rosnąć na popularności. To w rzeczach używanych – wraz z coraz większym sprzeciwem wobec konsumpcjonizmu i nastawieniem na ekologię – widzi się przyszłość światowego rynku mody.
Naukowiec z PWr w finale światowego konkursu
Kacper Bednarz - 22 lis 2021Jerzy Łątka z Wydziału Architektury PWr awansował do finału międzynarodowego konkursu FameLab. Dr inż. arch. Łątka razem z dziewięciorgiem innych badaczy będzie miał ok...
Wieczorne wyjście z przyjaciółmi? Te miejsca warto poznać
Oktawia Ludkiewicz - 07 sty 2022Wrocław nie bez powodu jest nazywany miastem spotkań. Spotykają się tu ludzie nie tylko z całej Polski, ale również z różnych krajów świata. Młodsi, na przykład ucznio...
Alpako, czy mogę Cię pogłaskać? Alpakoterapia pod Wrocławiem …
Maciek Walas, Maria Jurasz - 11 lip 2022Kontakt ze zwierzętami jest w stanie pozytywnie na nas wpływać. Gdzie we Wrocławiu można zagwarantować dzieciom kontakt z futrzakami? Gdzie można zobaczyć alpakę, czym wyr...
Osiedle GAJOWICE na Facebooku [SĄSIEDZKI WROCŁAW]
Aleksandra Dudra - 09 sie 2022Sąsiedzi pomogą znaleźć zagubionego kotka, doradzą, gdzie znaleźć najlepszego szewca, albo gdzie zgłosić brak oświetlenia na podwórku. W razie potrzeby przywołają też...